Ekonomia na co dzień

Budżet domowy – część 2

Rozpoczynając tematykę budżetu domowego (przeczytaj tekst) przytoczyliśmy dobrze znane wielu z nas fakty o tym z jakim entuzjazmem rozpoczynamy planowanie wydatków, ich rozliczanie i pilne przyglądanie się wszystkim pomysłom na wydawanie pieniędzy.

Przyznaliśmy się również do tego, że o ile ruszamy z tematem budżetu domowego zdeterminowani, o tyle niezwykle trudno jest nam utrzymać systematyczność działań. Systematyczność, która pozwoliłaby na osiągnięcie sukcesu w postaci optymalizacji wydatków.

Tak więc podekscytowani z początku zbieramy rachunki i paragony, przeglądamy wyciągi z kart i kont bankowych. Wpisujemy w kolumny Excela wszystkie detale, jakie spowodowały konkretny wydatek. Wszystko po to, aby po kilku tygodniach zrezygnować usprawiedliwiając się brakiem czasu lub bezsensem planowania.

Jak pracować z budżetem?

Odpowiedź jest jedna. Skutecznie. Naturalnie, w wielu przypadkach planujemy i rozliczamy wszystko w głowie. Jeśli rzeczywiście potrafimy w ten sposób zarządzać budżetem i robimy to efektywnie, nie jest potrzebny nam żaden Excel. Jeśli natomiast mamy uczucie, że wielość danych przekracza nasze możliwości i ochotę do liczenia wszystkiego w pamięci, warto rozważyć nieco inne podejście. Arkusz kalkulacyjny pozwala na wszechstronne przyglądanie się kosztom, o ile naturalnie systematycznie gromadzimy o nich wiedzę i uzupełniamy przygotowane w tym celu tabelki. Kartka papieru jednak może z powodzeniem go zastąpić, jeśli operowanie długopisem wychodzi nam nieco lepiej niż klawiaturą. A jeśli wygodniej będzie przygotować sobie tabelkę w arkuszu, a następnie ją wydrukować? Czemu nie. Nie ma złotego środka, a każda metoda jest dobra, o ile prowadzi do celu.

Dwie strony konta

Tak, czy inaczej podchodząc do budżetowania musimy ustalić dwie strony naszego ”domowobudżetowego” konta. Określając w arkuszu kalkulacyjnym nasze dochody i wydatki, robimy pierwszy krok w stronę zmiany nawyków finansowych. Uzupełniamy więc kolumnę ”dochody” o wszystkie źródła, które sprawiają, że na nasze konto bankowe (lub do kieszeni) co pewien czas wpływa określona kwota pieniędzy. Szczegółowe zdefiniowanie wszystkich dochodów to niezbędna podstawa i jeden z fundamentów racjonalnego zarządzania swoim budżetem domowym.

W przypadku, gdy jesteśmy w związku i do budżetu dokładają się dwie osoby, należy pamiętać, aby w kolumnie „dochody” umieścić również wkład naszego partnera. Dochody dzielimy na stałe i ruchome, dlatego warto pamiętać, aby ująć to w budżecie w sposób odpowiedni. Pierwsza część to środki regularnie zasilające konto, a zatem wynagrodzenie, stypendium, czy pieniądze z wynajmu nieruchomości. Część druga natomiast, to te które są wynikiem na przykład realizacji dodatkowych zleceń lub wpływów z lokat. Dobrze, abyśmy je rozróżnili w naszm arkuszu, aby mieć jasność, co zaistnieje w budżecie na pewno, a co jedynie z pewnym prawdopodobieństwem.

Analogicznie do ćwiczenia z dochodami, działamy z wydatkami. Ten element jest z natury swej bardziej wymagający z uwagi na konieczność detalicznego traktowania wszystkich zdarzeń w wyniku których stajemy się lżejsi o określoną kwotę pieniędzy.

Podobnie wydatki, dzielimy na stałe oraz incydentalne. Tak więc jednej kolumnie umieszczamy koszty będące naszym udziałem w regularnych odstępach czasu, a więc raty kredytów, opłaty za media, syandardowe zakupy, opłaty za edukację. W drugiej kolumnie natomiast ujmujemy wszystkie elementy kosztów, które możemy zaliczyć do nieplanowanych lub też sezonowych.

Działamy systematycznie

Pamiętajmy, iż systematyczne uzupełnianie tej strony konta jest krytyczne dla powodzenia naszej budżetowej misji.

Zarówno dochody, jak i wydatki po kilku miesiącach zapełnią naszą tabelkę danymi, które będziemy mogli zacząć analizować. Od tego momentu rozpoczniemy ścieżkę efektywnego zarządzania finansami. Już pierwsza analiza pokaże nam kilka szczegółów pozwalających na zrozumienie naszych zachowań konsumenckich. Kolejna, pomoże zadecydować, które z naszych wydatków są konieczne, które mniej istotne, a które absolutnie zbędne. Być może początki, szczególnie te związane z decyzją o rezygnacji z porannej kawy w Starbucksie nie będą łatwe, ale gdy policzymy ile kosztują nas one w ciągu całego miesiąca, możemy mieć większą motywację do wprowadzenia zmian. Być może lunch na mieście również nie jest niezbędny i możemy zastąpić go przynoszonymi z domu produktami. A poruszanie się autem po mieście? W tym przypadku możemy rozważyć środki komunikacji miejskiej. Są tańsze i szybsze.

”Drobne” przyjemności?

Oszczędzając na drobnych przyjemnościach, które fundujemy sobie systematycznie, jesteśmy w stanie poczynić ogromny krok w stronę widocznej optymalizacji budżetu. Oczywiście, nie będzie to łatwe, ponieważ lubimy sprawiać sobie przyjemności, a przyzwyczajenie się do nich jest bardzo proste, szybkie i niemalże bezbolesne… . Rezygnacja z nich będzie więc z pewnością wyzwaniem. Aby jednak nasz budżetowy projekt nie kojarzył się z drastycznymi wyrzeczeniami, eliminujmy to, co nie jest nam rzeczywiście niezbędne do komfortowego funkcjonowania stopniowo.

Niestety, jeżeli zależy nam na tym, aby skutecznie zoptymalizować nasz domowy budżet, powinniśmy zmusić się do radykalnych kroków i decyzji.

O ograniczaniu się musimy przede wszystkim pamiętać podczas robienia zakupów. Wiele osób wybiera się do supermarketu raz w tygodniu, aby zrobić zakupy na cały tydzień. Pamiętajmy jednak, by zawsze mieć przy sobie listę potrzebnych nam produktów i restrykcyjnie się jej trzymać. Dzięki temu, unikniemy nabywania zupełnie niepotrzebnych rzeczy, które kuszą nas z półek sklepowych.

Planowanie raz jeszcze

W pewnym momencie działania z arkuszem budżetowym z zadowoleniem stwierdzimy, iż w naszej dyspozycji pozostanie pewna niezagospodarowana kwota. Przygotujmy się na to zdarzenie odpowiednio wcześniej. Brzmi nie do końca poważnie? Ale poważne jest z pewnością. Musimy być bowiem dobrze zorientowani w jaki sposób kwotą ową zarządzić. Być może będzie to idealna okazja, aby rozpocząć oszczędzanie?